Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Kajtkowe przygody - streszczenie - strona 3

naszemu bocianowi pilnować malucha. Kajtek odpowiedzialnie cały czas stał przy małym i obserwował, jak bawi się rączkami i gryzie kawałek chleba trzymany w zaciśniętej piąstce. Nagle z norki wyszła mała myszka i chciała ukraść chleb. Kajtek kłapnął dziobem, ale zamiast myszki złapał chleb, a dziecko rozpłakało się. Sprawczyni całego zamieszania uciekła, natomiast bocian pozostał z kawałkiem skórki w dziobie. Połknął go szybko, ponieważ nadeszła mama i nakrzyczała na niego, że źle pilnuje malucha.


Roboty tyle przez wstrętne badyle

Gospodarz z Antkiem wykopali wielki dół, a następnie pojechali w kierunku stawu. Kajtek był pewien, że wrócą z żabami  i myszkami, a następnie zakopią zdobycze w ów dole. Mylił się jednak bardzo, ponieważ na wielkim wozie przywieziono badyle, które gospodyni poukładała na brzegu. Następnie w dole rozpalono ognisko, a mokre badyle poukładano na samej górze, aby się suszyły. Kajtek był bardzo zły, gdyż przez te wszechobecne gałęzie nie mógł polować na żabki i myszy, jak to miał w zwyczaju.


O kijach samobijach

Szybko się okazało, że gospodarze suszyli len. Wkrótce po tym, nadeszły sąsiadki z długimi kijami w rękach. Kajtek pomyślał, że kobiety z pewnością będą się biły. Przerażony uciekł, jednak szybko zorientował się, że nie potrzebnie. Sąsiadki usiadły przy specjalnych korytkach, zwanych międlicami. Z każdego korytka wystawała drewniana rączka, z kolei na dnie umieszczono wysuszone badyle. Kobiety raz po raz uderzały w nie drewnem, aż gałęzie zmieniły się w długie jasne włosy. Cukierek, piesek przyprowadzony przez jedną z kobiet, nie zauważony przez nikogo poza Kajtkiem, położył się wygodnie w stercie włosopodobnego lnu.


O Cukierkowej kitce i o tym, kto skakał na nitce

Pani Chmielowa postanowiła zabrać świeżo namiędlony len i ułożyć go