Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Kajtkowe przygody - streszczenie

wybrał się na spacer po polu. Na swojej drodze spotkał znajomego zająca, Filipa Wypłosza. Kolega mieszkał wraz z żoną w kotlince pomiędzy kamieniami, obok Jerzego Szpileczki. Znajomi porozmawiali chwilę obserwując gromadę szarych ptaków. Kajtek zdziwił się, dlaczego ptaki tak nagle odleciały. Okazało się, że w pobliżu pojawiła się łasica. Kajtek przyglądał się jeszcze sikorkom, które również nagle odleciały.
 

Na polu pojawiła się ciotka Wronisława i ostrzegła Kajtka przed grasującym w okolicy lisem. Bocian nie czekając ani chwili pobiegł do kurnika i powiadomił resztę ptactwa. Kury, kaczki i gęsi narobiły wielkiego krzyku wołając w ten sposób gospodarzy, którzy szybko przepędzili lisa.


O szmacianym Pawełku, o kukiełce i  masełku

Dzieci sąsiadów, Weronika i Tereska, grzały się w izbie po zabawie na śniegu i robiły szmaciane kukiełki. Jednej z nich uszyły zielone spodenki i czerwony kubraczek. Gdy babcia zawołała dziewczynki na chleb z masłem, Kajtek pomyślał, że zielona kukiełka musi smakować zupełnie, jak żaba i zaczął ją skubać. Szybko zabrano bocianowi lalkę, a w zamian poczęstowano smacznym chlebem.


O pajdce z pieprzem i o tym, co od chleba lepsze

Ulubioną zabawą Kajtka, było zaczepianie dzieci idących do szkoły. Szczypał je dziobem, a one rzucały za siebie chleb z masłem, aby bocian zostawił je w spokoju. Kajtkowi bardzo odpowiadała taka forma obrony i zajadał pyszne kukiełki. Antek postanowił oduczyć ptaka takich praktyk i pewnego razu posypał chleb pieprzem. Bocian dał się nabrać. Po pierwszym kęsie poczuł pieczenie w gardle i zaczął biegać po całym podwórku machając skrzydłami. Powoli zaczął wznosić się w powietrze odkrywając, iż potrafi latać. Szybko pofrunął na daleką łąkę w poszukiwaniu żab. Jedzenia co prawda nie znalazł, ale spostrzegł, że śnieg powoli się topi.
 

W domu rozpoczęły się porządki, śmieci zamieniono na kompost, a gospodarz z Antkiem bronowali łąkę, aby szybciej urosła trawa. Wyczekiwano także na powrót bocianów. Następnego dnia przylecieli rodzice Kajtka, jednak nie uznawali go już za syna i kazali opuścic gniazdo. Młody bocian przeniósł się na topolę.


O szafliku, o rybach i o tym, kto na nie dybał

Pewnego dnia gospodarz przyniósł do izby wiadro pełne karpi. Kajtek był bardzo ciekawy ryb, więc kiedy mężczyzna wyszedł, zbliżył się do wiadra. W izbie pozostał także mały Wawrzuś, którego także zaciekawiły ryby. Podszedł do szaflika i warząchwią zaczął mieszać wodę, czym zdenerwował bociana. Kajtek uszczypnął malca, ten uderzył go małą rączką oblewając się wodą. Kajtkowi udało się jednak porwac jedną rybę zanim przyszła gospodyni i wyrzuciła go z izby.


Kajtek orze na traktorze

Ciocia Wronisława poinformowała któregoś dnia Kajtka, że gospodarze orzą pole nie pługiem, jak dawniej, ale traktorem. Kajtek był zdziwiony, że tak szybko skończono pracę i postanowił pójśc za przykładem ptactwa wyjadając dżdżownice. Następnie chciał uwic sobie gniazdo na traktorze, ale gospodarz wrócił i zrzucił go na ziemie. Kajtek był za młody, aby założyć własne gniazdo, więc dołączył do pozostałych bocianów często jednak odwiedzając rodzinę.